23 kwietnia, 2020

Rzeczne kuszenie

Bieg wzdłuż rzeki przy wschodzącym słońcu nie jest najlepszym pomysłem. Widoki są tak piękne, że nie sposób biec, aby nie zatrzymywać się co dwa metry i podziwiać niesamowity krajobraz.

Dziś miał być krótki łatwy bieg. Zaplanowałam sobie połowę trasy asfaltem i powrót rzeką. Po wbiegnięciu na wzniesienie spojrzałam na rzekę przysłanianą domami i drzewami. Przyciągała jak magnes, cichutko szemrała i przysięgłabym, że słyszałam, jak mówi: „Chodź, chodź, chodź…”

Już po chwili byłam nad jej brzegiem. Słońce przebijało się między drzewami, próbując zobaczyć rzekę, okalając ją swoimi nieśmiałymi promieniami. Mgła powoli unosiła się znad tafli wody, ukazując oczom co rusz nowe obrazy.

Mój bieg zszedł na dalszy plan. W zasadzie to w ogóle nie czułam, że biegnę. Pokonanie 5 km zajęło mi 45 minut, chociaż trwało jak ułamek sekundy. Nie patrzyłam w ogóle pod nogi, potykając się co chwilę. Rzeka pochłonęła mnie w całości.

Co prawda zdjęcia nie oddają w stu procentach tego, co widziałam, ale podzielę się z wami choć namiastką porannej rzecznej magii.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *